Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Profesor Tutka nie jest dzieckiem - treść lektury

Profesor Tutka nie jest dzieckiem

Sędzia opowiadał o swoim sześcioletnim wnuku. Jest to chłopczyk rozwinięty, inteligentny, zdolny, sam nauczył się już nieźle czytać, słowem — dziecko udane. Ale boi się ciemnego pokoju. Za nic tam nie pozostanie. Sędzia postanowił wytłumaczyć inteligentnemu wnukowi, że bać się nie ma czego: żadnych strachów nie ma. Po tym wykładzie chłopczyk uwierzył, że strachów nie ma. Inteligentny chłopczyk zgodził się pójść do ciemnego pokoju. Sędzia zamknął za nim drzwi. Po kilkunastu sekundach chłopczyk walił w drzwi zamknięte, krzycząc histerycznie: «nie chcę, nie chcę, otwieraj!»

Zaczął mówić Profesor Tutka:

— Byłem wówczas człowiekiem młodym, jeszcze studentem. Wyjechałem do małej miejscowości kuracyjnej, gdzie otrzymałem sezonową pracę. Jechało się od stacji kolejowej końmi. Gdy przejeżdżałem przez niewielki most na rzeczce, konie nagle szarpnęły i zaczęły pędzić galopem. Woźnica powiedział mi, że w tym miejscu zawsze straszy. Miejscowość kuracyjna, do której przyjeżdżało paręset ludzi, aby moczyć się w słonym błocie, nie obfitowała w rozrywki: jedyną atrakcją gości był spacer na «Zamkową Górę». Owa «Zamkowa Góra» nie była górą, tylko małym wzniesieniem, na którym pozostało parę kamieni jakiegoś istniejącego niegdyś zamku. Zdaje się, że ten zamek wybudowała wyobraźnia właściciela zakładu, który chciał gościom uprzyjemnić pobyt. Przyjemnością drugą był ów most, na którym straszy. Konie most ten przebiegały w pędzie szalonym. Jakoby niegdyś, jeszcze w wieku siedemnastym, z mostu skoczyła do rzeki para kochanków, którym nie pozwolono się pobrać. Skoczyła — i utonęła. Od tej pory, zwłaszcza w nocy — strach jechać po moście. Patrząc z mostu na rzeczkę, pomyślałem raz, że trudno sobie wyobrazić, aby w tej wodzie po kolana mógł